Artykuł jest poświęcony najważniejszym mapom polskich ziem pod zaborem habsburskim. Trzy dokładne zdjęcia Galicji i Lodomerii z których omówię dwa oraz mapa katastralna, dzięki której odnajdziesz dom swojego praprapradziadka. Będą to tereny Małopolski i Podkarpacia. Ale nie tylko. Zahaczymy też o duże części Mazowsza, Lubelszczyznę oraz Kielecczyznę. A wszystko na przełomie XVIII i XIX wieku. Linki do serwisów znajdziesz niżej, ale w tym materiale będę również wyjaśniał jak z nich korzystać.



Nim przejdę do części merytorycznej, pokażę Wam jak się w tym serwisie rozeznać i obchodzić. Serwis Arcanum posiada zmapowaną i połączoną całą Monarchię. Wchodzimy w zakładkę Maps kolejno Maps of Europe następnie wybieramy XVIII wiek. Włączamy nakładkę mapy współczesnej w Base Maps.

Zmniejszamy suwakiem przejrzystość. Kolejno to już nasza zachcianka – przybliżamy i oddalamy wg własnego uznania. Ważne, jeśli Was interesują poszczególne skany bo chcecie je wydrukować to kosztuje to 9,99 euro. I najważniejsze nie kupujcie skanów innych części Rzeczpospolitej. Te dostępne są całkowicie za darmo w internecie w innych serwisach. Polecam zaglądać bo tworzę właśnie kompleksowy materiał o poszukiwaniu map w internecie.
Gdy w 1740 roku umiera Karol VI, Fryderyk II nie wahał się i siłą zajął cały Śląsk. Podczas drugiej rundy w postaci kontrofensywy ze strony następczyni tronu habsburskiego Marii Teresy, Fryderyk II odparł atak i jeszcze bardziej umocnił swoje władztwo na terenie Śląska. Rozpoczął władać Śląskiem jak kolonią. Z tego okresu odnotowuje się pierwsze próby germanizacji Polaków. Podporządkował stany wyższe, narzucił pruską administrację i zlecił sporządzanie map. Doskonale wiedział, że Austriacy tak łatwo nie odpuszczą Śląska. Z tego okresu mamy doskonałe mapy von Wredego z lat 1747-1753 oraz późniejsze 1764-1770 autorstwa von Reglera. Obie mapy dostępne w katalogu berlińskiej biblioteki, link do filmu. A jakie mapy mieli Austriacy? Takie, które pomogły im utracić jedną z najbogatszych prowincji. Nie mieli żadnych. Przynajmniej brakiem map zasłaniał niedociągnięcia militarne marszałek Franz Moritz von Lacy raportując Marii Teresie porażkę podczas III wojny o Śląsk. Problem jednak był poważny, a monarchia przystąpiła do realizacji map wojskowych z cała swą starannością.



Jak wspominałem mapy, nad którymi Austriacy mogli się opierać były to mapy, ogólne, generalne czyli mapy małoskalowe. Nie są to mapy szczegółowe, nie maja naniesionych wszystkich dróg czy nawet rzek, które są tak potrzebne w terenie do operacji militarnych. Dodatkowo mapy, które posiadano były przestarzałe, a w większości były komercyjne, miały ładnie wyglądać i z grubsza opisywać teren. No dobrze, a czy Rzeczpospolita miała coś do powiedzenia w tej kwestii. Czy po pierwszym rozbiorze Austriacy mogli się posiłkować dziedzictwem kartograficznym Rzeczpospolitej?

Pracę rozpoczęto w 1763 i postawiono bardzo rygorystyczne wymagania względem inżynierów. Miała być bardzo wierna. Opis zaczęto od części księstw śląskich którego skrawki jeszcze ostały się przy Habsburgach. Po pierwszych sukcesach, rozciągnięto badania inżynieryjne od Brugii w Belgii aż po Lwów, obejmując całe Cesarstwo Habsburgów. W sumie 570 tysięcy km² Każdy arkusz mapy został wykonany w skali 1 do 28 tysięcy. Więc jest to bardzo dokładne odwzorowanie. Wykonano 3500 barwionych rękopiśmiennych arkuszy w wymiarze 63, × 42 cm. Do każdego arkusza dołączony był opis danej mapy. Były to szczegółowe informacje na temat stanu dróg, ukształtowania terenu, budynków obronnych, i z jakiego materiału jest zabudowa.

Niestety polityka Saska, podczas rewolucji kartograficznej skutecznie nie prowadziła żadnych prac inżynieryjnych. Temat kartografii nie istniał. Jedynie umiłowanie Poniatowskiego dużo zmieniło w tej materii. Udało się, w miarę możliwości upadającego państwa, skartować Rzeczpospolitą mapami Zanoniego i częściowo Pethersa. Nie były jednak nie tak szczegółowe jakby Austriacy mogli sobie tego życzyć. Pracę zleciła Maria Teresa, a pieczę nad powstaniem trzymał następca tronu Józef. Stąd nazwa pierwszego tzw. zdjęcia monarchii – zjecie józefińskie.

Opis podawał też stopień zalesienia, głębokość rzek, dostępność przepraw, a także odległości między miejscowościami wyrażonej w czasie przemarszu. I wiele, wiele innych. Wszystko to miało ułatwić wojskom habsburskim zwycięstwo. Są to najdoskonalsze mapy które zaborca stworzył w XVIII wieku.

Po pierwszym rozbiorze Rzeczpospolitej Austriacy zaczęli administrować terenem który rozciągał się od Krakowa po Lwów i od razu przystąpiono do prac pomiarowych terenów byłych województw: krakowskiego, sandomierskiego i ruskiego. Mapa pułkownika Friedricha von Miega, gdyż tak potocznie nazywana jest mapa. Część dotycząca Galicji, to praca obejmująca 413 arkuszy, które opisują teren 81 tysięcy km². Właściwe prace wykonano w latach 1779–1783 i przez większość czasu pod przewodnictwem von Miega, gdyż dzieło przeżyło autora.
Oprócz arkuszy, mamy do dyspozycji jeszcze 6 tomów, które zawierały wierny opis skartowanego terenu na danym arkuszu, a także dwa tomy ze spisem alfabetycznym wszystkich miejscowości. Mapa doskonale utrwaliła ostatnie lata Rzeczpospolitej, i zatrzymała w czasie obraz staropolskiej wsi. Krajobrazu naturalnego, rzek lasów na chwilę przed epoką pary i żelaza.


Po 3 rozbiorze i niesławnym końcu Rzeczpospolitej Austriacy skartowali również nową prowincję. Z racji swojego krótkiego żywota oraz niezdecydowania administracji mamy dwie nazwy tych ziem Galicja Zachodnia lub Nowa Galicja. O ile jeszcze w mapa Miega, która i tak sama w sobie nie jest szerzej znana, to świadomość o tym, że podobna mapa jest również dostępna dla Mazowsza, Kielecczyzny i Lubelszczyzny to już abstrakcyjny margines. A jest jeszcze piękniejsza.. Dzieło składa się ze skorowidza oraz oryginalnych rękopiśmiennych 275 arkuszy oraz kopii, obejmujący teren 51 tysięcy km2. Wyrysowana w skali tej samej co poprzedniczka. Jest jej kontynuacją.

Choć nie mówi, się o niej józefińska z racji tego iż cesarza o tym imieniu już nie było. Na północny zahacza o Warszawę Wyszków, Sokołów Podlaski i Białą Podlaską, a na południu rozciąga się od Krakowa po Krasnystaw. Poza zdjęciem na marginesie znajduje się opis z wylistowanymi miejscowościami z liczbą domów oraz szacowanym kwaterunkiem armii. Dodatkowo wylistowane były też młyny, karczmy.
Chciałbym zacytować, po przełożeniu z niemieckiego, pierwszego polskiego badacza tej mapy Ludomira Sawickiego który w 1927 roku, opisał ją tak:
Plastyka form jest niezwykle rozwinięta i często bardzo wierna: świadczy o dużej zdolności obserwacji i dobrym przeszkoleniu kartografów. Jak pięknie przedstawiono np. tarasy rzeczne, ostańce, przełomy dolin, a nawet wydmy i inne formy szczegółowe! Stoki ukazane miękkimi, brązowymi pociągnięciami pędzla może nie są dokładne, ale pobudzają wyobraźnię i są przyjemne dla oka. Wzmocnienie lub osłabienie linii daje efekt cieniowania, który czasem przechodzi w szrafowanie. Drugą grupę zjawisk, przedstawionych z dużą starannością, stanowią szczegóły hydrograficzne. Rzeki mają subtelne tonowanie, starorzecza, dzikie ramiona rzeczne, formacje wysp i łach – wszystko to żywo przedstawione.

I teraz mając odwzorowanie terenu jak Austriacy wykorzystali te, bez ironii, najdoskonalsze mapy? Tak, że wojsko polskie w ramach rodzącego się Księstwa Warszawskiego w dwa miesiące starło Austriaków od Warszawy do Krakowa.
Największym błędem pierwszego zdjęcia cesarstwa był brak zastosowania matematycznej siatki, na której to opierałyby się badania terenowe. Mapę traktowano na płasko, bez uwzględnienia zakrzywienia ziemi. Sam Heldensfeld, tworząc mapę Nowej Galicji był w pełni świadomy jej słabości.
Opór przeciwko obecnej metodzie był tak wielki, iż monarchia postanowiła dokonać na nowo zdjęcia całego dominium. Drugie zdjęcie Cesarstwa II to kolejny projekt Habsburgów, został nazwany od cesarza Franciszka I. Pracę rozpoczęto w 1806 (oficjalnie w 1817) a zakończono w 1869 roku. Wykonano 2628 arkuszy w tej samej skali co zdjęcie józefińskie. Mapa jest wyraźnie prostsza, zastosowano czytelniejszą czcionkę-font i w ogóle jest bardziej stonowana jeśli chodzi o zastosowanie barw. Jest jeden duży błąd na wysokościach. Bardzo mało czytelne przez zastosowanie gęsto osadzonych czarnych kresek. Czarnych napisów w takim akompaniamencie nie sposób odczytać.

Przy zdjęciu józefińskim można było odczuć, że jest w pewnym sensie dziełem artysty. Tutaj laik będzie miał wrażenie, że to po prostu mapa. Obok mapy wojskowej stworzono mapy w skali 1:2880 czyli najważniejsze badanie – kataster.

zniekształcania są takie, że użycie map przynosi więcej błędów niż pożytku

Pierwszy kataster, znany jako kataster lub metryka józefińska została przeprowadzona w latach 1785–1789 za panowania cesarza Józefa II. Na podstawie tych pomiarów nie stworzono szczegółowych map. Głównym zadaniem tego katastru były rejestry nieruchomości i poprawne opodatkowanie wszystkich w Galicji i Lodomerii. Drugi kataster lub metryka franciszkańska, powstała na mocy patentu wydanego przez cesarza Franciszka I 23 grudnia 1817 r. Był to ambitny, długoterminowy projekt Kataster zawierał takie informacje, jak szczegółowe opisy każdej działki i jej przeznaczenie, a także, opisane w operatach, dane właścicieli gruntów i domów. Mapy wykonane były w dwóch wariantach barwionego oryginału oraz bezbarwnej, w zasadzie jednobarwnej kopii, a do tego szkic polowy. tworzone je od 1817 do 1861 roku. Tereny Polski, czyli w tamtym czasie Galicji zaczęto kartować w latach 40 aż do końca 50-tych. Zwykle pierwsza strona była skorowidzem, a kolejne to arkusze podzielonej mapy. Map miały na celu oczywiście pomóc w ściąganiu podatków gruntowych, ale głównym celem było oczywiście naprawa budżetu zrujnowanego licznymi wojnami.
Wejdźmy zatem tam gdzie można mapy odnaleźć. Szukaj w archiwach. Klikamy w pole szukania wybieramy w filtrach mapy, zaznaczmy opcję tylko zdjęcia/skany wpisujemy swoją miejscowość. Ją polecam wpisać bez polskich znaków diakrytycznych i w różnych wariantach, po polsku i niemiecku. Wszystkie mapy z katastralne mają w tytule “galizien” więc jak wpiszesz miejscowość+galizien znajdziesz mapy katastralne od razu.

Kraków posiada kataster galicyjski, który zawiera 41 tys. skanów. Zasoby Przemyśla to Archiwum Geodezyjne 38 tys. skanów. Niestety część z nich to są puste karty i opisy więc prawdziwych map jest tam trochę mniej. Jest też trzecie archiwum, rzeszowskie. Tych map nie ma zdigitalizowanych. Można skany oglądać w pracowni archiwum, i też można też zamówić. Z tego co zrozumiałem 3 złote za skan arkusza mapy. Na szukaj w archiwach się nie pojawią, bo nie spełniają norm dotyczących digitalizacji.

Co możemy znaleźć na tych mapach? Parcele gruntowe numery z kolorem czerwonym, parcele budowlane żółte z czarną numeracją. Link do legendy, zaznaczę jednak, że nie była dedykowana Galicji, bo pochodzi z 1824, więc może się znacznie różnić. Zamieszczam w opisie. Jednak sama mapa może nam mało powiedzieć. Potrzebujemy jeszcze tzw. operatu.
Ale lepiej jak to zrobicie ze mną na przykładzie. Nie mam żadnych przodków z Galicji więc muszę wyjść od mapy. Wy natomiast możecie wyjść od swojego przodka. Ja robię to od końca. Losowo wybieram mapę. Lubatówka, pokazuje 10 skanów, a w rzeczywistości jest 6 + pierwsza strona ze skorowidzem. Mapa jest podzielona na 6 arkuszy części. Po scaleniu wygląda czytelniej. Jeśli jesteś zainteresowany usługą scalania mapy katastalnej – napisz.

Teraz szukamy przodka w operacie. Te znajdują się w aktach. Operaty alfabetyczne mają opis alphabetisches verzeichniess… jeśli tego nie znajdziecie, to są dwie opcje. Albo dane akta już nie istnieją albo nie są zdigitalizowane. Wtedy piszcie do danego archiwum – by się upewnić czy akta istnieją wyłączcie na szukaj w archiwach filtrowanie, jakiekolwiek – pojawią się rekordy niezeskanowane. Wracając. Na 13 skanie, na 17 stronie operatu mam Bartka Dródza z lat 50 tych XIX wieku.

Teraz wyjaśnienie jak to czytać. 21 to liczba porządkowa operatu. 58 to numer domu w Lubatówce. Cyfry w polu to numery parceli gruntowych posiadanych przez Bartka. Zaś sąsiednie numery rzymskie odpowiadają numerowi arkusza mapy, na których owe parcele się znajdują. Natomiast parcela budowlana z domem numer 58, znajdowała się na parceli 70, i tego numeru trzeba szukać na mapie. Najwyraźniej zapomniano umieścić numer arkusza, na której jest dom.

Oprócz mapy i operatu mamy jeszcze szkic polowy. Często na gruntach były nazwiska właścicieli, w moim przykładzie niestety tego nie ma. Szkice polowe zwykle maja nazwę fled brouillons i są nie w mapach a w aktach.

Bibliografia:
Copyright © 2025 Pracownia Grafiki Historycznej Jakub Jan Stołpiec. Wszelkie prawa zastrzeżone.